|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
KONTAKT: Piotr Skucha, e-mail: pskucha@wp.pl
Kopiowanie, publikowanie i wykorzystywanie treści zamieszczonych na niniejszym blogu bez wcześniejszej konsultacji z jego autorem jest absolutnie zabronione!
Kopiowanie zdjęć lub ich fragmentów bez zgody autora jest zabronione. USTAWA z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
ARCHITEKTURA MILITARIS:
CZASOPISMA:
DEFINICJE:
INSTYTUCJE:
KONSERWACJA ZABYTKÓW
PARKI KULTUROWE:
SKANSENY I MUZEA:
STRONY O ZABYTKACH:
STRONY PRZYJACIÓŁ I INNE GODNE POLECENIA:
URZĘDY:
WYBITNE POSTACIE:
ZABYTKI TECHNIKI:
ZABYTKOWA KOLEJ:
|
sobota, 12 maja 2012
W Zamościu trwają intensywne prace związane z rewitalizacją oraz rekonstrukcją fortyfikacji bastionowo - kurtynowych otaczających Stare Miasto. W skali kraju jest to z pewnością duża i prestiżowa inwestycja oraz ogromny poligon sztuki konserwatorskiej. Na efekt końcowy trzeba jeszcze poczekać, ale już teraz warto przyjrzeć się postępom na placu budowy, choćby ze względu na możliwość zapoznania się z techniką robót. Odkrywki archeologiczne umożliwiają wgląd w warstwy historyczne dotąd niewidoczne, ukryte pod grubym płaszczem ziemi a przechowujące zasypane poterny, sklepienia kazamat i elementy konstrukcji wałów. Właśnie dlatego ten etap realizacji zamierzenia inwestycyjnego jawi się jako najciekawszy. Wędrując wzdłuż obwodu fortyfikacji można prześledzić kolejne etapy procesu rekonstrukcji starych bastionów. Na niektórych odcinkach o przebiegu, gabarytach i kształcie wyburzonych elementów działa obronnego świadczy jedynie malowniczo sfalowany park . Tymczasem obok prowadzone są odkrywki kamiennych fundamentów, ukazują się zasypane od ponad wieku wnętrza kazamat i łączących je potern. Dalej substancja odkopanych ruin przypominająca do złudzenia zgliszcza Pompejów, obrasta tkanką rekonstruowanych murów i obwałowań, które podczas budowy odkrywają wszelkie tajemnice systemów stabilizujących grunt, drenaży odwadniających i spowijających je darni. Wreszcie kompletnie zrewaloryzowany element, który szczęśliwie oparł się niszczycielskim działaniom burzymurków. Tutaj historia miesza się ze współczesnością, ale bez szkody dla wartości zabytkowych. Ekspozycja muzealna koegzystuje z nowoczesną małą architekturą i wystrojem wnętrz. Oko podążające szlakiem faktur z łatwością odczytuje kod budynku. W obrębie trasy turystycznej panuje specyficzny mikroklimat. Typowy dla fortecznych kazamat chłód, miejscami wilgoć i zapach. Atutem jest bardzo kompetentna Pani Przewodnik, opowiadająca z pasją i zaangażowaniem. Na powierzchni ceglanego sklepienia uwidaczniają się ślady doraźnych zabezpieczeń, uzupełnień i prowizorycznych zabiegów konserwatorskich zapewne sprzed kilku dekad. Twierdza Zamość rozpoczyna swoje nowe życie. Pierwszy etap prac przy odbudowie bastionów Twierdzy Zamość finansowany z funduszy norweskich zakończono w 2009 r. Pod ogólnym tytułem projektu: "Konserwacja, renowacja i adaptacja na cele kultury zespołu fortyfikacji Starego Miasta w Zamościu" kryła się konserwacja Bastionu VII, Kazamat - Bastionu I, Nowej Bramy Lubelskiej, Starej Bramy Lubelskiej wraz z Kojcem oraz Bramy Szczebrzeskiej z tzw. „Wartownią”. Uzupełnieniem robót konserwatorskich było wprowadzenie sytemu monitoringu wizyjnego zabezpieczającego zrewaloryzowane zabytki. Aktualnie trwa realizacja drugiego etapu w ramach projektu pt: "Zamość miasto UNESCO, Pomnik Historii RP produktem turystycznym polskiej gospodarki". Wartość realizacji to 65,8 mln zł z czego 39 mln zł stanowi dofinansowanie z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Efektem zamierzenia będzie co warto podkreślić kompleksowa rekonstrukcja systemu fortyfikacji otaczających zabytkowe centrum miasta. Powstanie zatem unikalne w skali kraju założenie obejmujące przestrzeń renesansowego miasta z krajobrazem warownym.
Wpada tutaj zarekomendować stronę internetową: http://www.zabytki.zamosc.pl/rejestr/220/, zawierającą informacje na temat zabytków Zamościa, w tym także fortyfikacji dawnej Twierdzy. Polecam także stronę projektu: http://www.eog.zamosc.pl
( fot. P. Skucha, maj 2012 r. )
( fot. P. Skucha, maj 2012 r. )
Ekspozycja muzealna przeplata się z wprowadzoną do wnętrza budynku funkcją handlowo - usługową. (fot. P. Skucha, maj 2012)
Replika armaty wewnątrz bloku koszarowego. (fot. P. Skucha, maj 2012)
Wnętrza zaadaptowane na pasaż handlowo - usługowy. Ceramiczna posadzka świetnie koresponduje z historyczną tkanką architektury budynku. (fot. P. Skucha, maj 2012) Wnętrze kawiarni w obrębie bloku koszarowego Nadszańca K1.(fot. P. Skucha, maj 2012)
Elementy ekspozycji muzealnej wewnątrz bloku koszarowego Nadszańca K1.(fot. P. Skucha, maj 2012)
Wnętrza bloku koszarowego w obrębie Nadszańca K1 adaptowane na pasaż handlowo - usługowy z elementami funkcji muzealnej. Widoczna estetyczna posadzka i odrestaurowany wątek ceramiczny. Efekt psują detale wykończenia: fatalne oświetlenie ścienne oraz wykończenie stropu. (fot. P. Skucha, maj 2012)
Widoczne od strony wnętrza zabezpieczenie otworu strzelnicy przy pomocy szklanej szyby. Brak ościeży i prosta konstrukcja umożliwiły minimalną ingerencję w tkankę zabytkową. Szyba zabezpiecza przede wszystkim przed przedostawaniem się do wnętrza galerii ptaków i nietoperzy. Chroni tez przez wiatrem. Proste i praktyczne. (fot. P. Skucha, maj 2012)
Wnętrze sklepionej kazamaty w obrębie Bastionu VII. Widoczne liczne uszkodzenia oraz ubtyki lica sklepienia.(fot. P. Skucha, maj 2012)
W niektórych adaptowanych wnętrzach bastionu panują nadal surowe warunki. Liczne i wielkopołaciowe wysolenia na wątku ceramicznym oraz naloty glonów świadczą o dużym zawilgoceniu murów. (fot. P. Skucha, maj 2012)
Wątek murarski nosi ślady licznych uzupełnień i przemurowań. Jak widać cerowanie ubytków nie zawsze odbywało się zgodnie z zasadami sztuki konserwatorskiej i było traktowane raczej doraźnie.(fot. P. Skucha, maj 2012)
Fantazyjne i tymczasowe poprowadzenie kabla zasilającego oświetlenie sklepionej kazamaty na trasie turystycznej w obrębie Bastionu VII.W przyszlości, po odrestaurowaniu muru tego typu instalacje z pewnością będą ukryte pod warstwą fugi. (fot. P. Skucha, maj 2012)
Północna pierzeja Wielkiego Rynku w Zamościu. Kamienice z początku XVII w. realizowane według tzw. "trzeciego morandowskiego wzorca". Zwraca uwagę bogato dekorowana fasada z dekoracyjną attyką, motywami orientalnymi i fryzem z dekoracją roślinną. (fot. P. Skucha, maj 2012)
niedziela, 22 kwietnia 2012
Zamek w Korzkwi po raz pierwszy miałem okazję zwiedzić w 1991 r. a kolejne wizyty w tym malowniczym miejscu przypadły na pierwszą połowę lat 90 – tych. Wówczas jeszcze niezagospodarowany zabytek przedstawiał przysłowiowy „obraz nędzy i rozpaczy”. Wizerunek zaśmieconych i regularnie dewastowanych ruin pogarszał się z każdym rokiem. Zachowane części kubaturowe kryły w swych zawilgoconych i potwornie zaśmieconych czeluściach ślady nieudolnych i niedokończonych prac konserwatorskich. Zasypane szkłem z potłuczonych butelek połacie betonowych wylewek i płyt stropowych agresywnie i gwałtownie wcinały się w tkankę historycznych murów skutecznie gwałcąc walor estetyczny romantycznej ruiny. O ile właściwie zadbana trwała ruina zamku zawsze potrafi się obronić to zalane betonem zwaliska wapiennych murów przekształcone w melinę i dzikie wysypisko śmieci sprawiały wrażenie co najmniej przykre. Wybrukowane kapslami klepisko, pozwijana, zardzewiała siatka ogrodzeniowa i zakratowane wejście na dawny dziedziniec to moje wspomnienie korzkiewskiego zamku z tamtego okresu. W okresie powojennym pomimo stale pogarszającego się stanu technicznego, zabytek zwracał uwagę historyków i służb konserwatorskich czego ukoronowaniem było wpisanie zamku do rejestru zabytków w 1985 r. W tym samym roku reprezentująca Skarb Państwa Gmina Zielonki sprzedała nieruchomość rodzinie Barbary Piaseckiej – Johnson. Dopiero w 1990 r. zabytek stanął przed nową i tym razem wykorzystaną szansą. Ruiny zakupił Jerzy Donimirski z zamiarem rewitalizacji miejsca i adaptacji zamku na hotel z elementami funkcji muzealnej. Przedsięwzięcie z pewnością nie było łatwe ale dzięki poparciu ze strony środowisk naukowych udało się opracować projekt względnej rekonstrukcji i w efekcie przeprowadzić prace restauracyjne. Zespołem projektowym kierował prof. Janusz Bogdanowski, który w 1993 r. opracował koncepcję pierwotnego wyglądu zamku Należy zaznaczyć, że odtworzenie dawnej architektury musiało być niezwykle trudne ze względu na brak wyczerpujących materiałów archiwalnych oraz zły stan zachowania i liczne przebudowy kubatur. Próby rekonstrukcji opierały się w dużej mierze na domniemaniach i nawiązaniach do elementów zachowanych w obrębie innych podobnych obiektów w regionie. Ruiny zawierały w sobie elementy gotyckie, renesansowe oraz barokowe. Cennym detalem jest oryginalny portal bramny oraz renesansowy portal drzwi sali sklepionej Intensywne prace rozpoczęły się w 1997 r. W efekcie nowy właściciel zamieszkał w oddanym w pierwszym etapie zrekonstruowanym budynku bramnym i siedmiokondygnacyjnej wieży. Dotychczas udało się odbudować wszystkie części kubaturowe, w tym budynek bramny, wieże, dawny dwór mieszkalny oraz mury obwodowe, drewniane galerie i dziedziniec Obecnie w odrestaurowanych wnętrzach mieści się kameralny hotel oraz sale bankietowe, ale w porze dziennej dziedziniec zamkowy wraz drewnianym gankiem na murze obwodowym i z częścią pomieszczeń jest udostępniony do zwiedzania. Prace budowlane i restauracyjne trwają nadal. Jak widać realizacji oczekują jeszcze roboty wykończeniowe jak tynkowanie elewacji budynków i ścian pomieszczeń, wykończenie nawierzchni dziedzińca oraz aranżacja najbliższego otoczenia. Na zboczu oraz u stóp wzgórza zamkowego znajduje się malowniczy park z reliktami zabudowy i infrastruktury dworskiej. Wartościowym akcentem jest tam wyjątkowo okazały starodrzew. Właściciel zamku i inicjator jego rewitalizacji opracował koncepcje utworzenia Korzkiewskiego Parku Kulturowego obejmującego zabytki i cenne elementy krajobrazu Doliny Korzkiewki.
Szczegóły dotyczące dziejów zamku, projektów restauracji oraz dalszych zamierzeń związanych z zabytkami Korzkwi są szczegółowo opracowane na stronie:
www.korzkiew.pl
Warto wspomnieć, że Jerzy Donimirski, jest także autorem innych interesujących realizacji restauratorskich w przestrzeni zabytkowej. Na uwagę zasługuje szczególnie adaptacja na hotel zabytkowego dworku będącego częścią zespołu dworsko – parkowego Dworku Białoprądnickiego oraz bardzo oryginalna w skali Krakowa realizacja mieszczącego hotel współczesnego budynku stylizowanego na zabytkową barokową kamienicę w obrębie historycznych kwartałów Starego Miasta przy ul. Na Gródku 4. Powyższe wypada tutaj w przyszłości szerzej opisać .
Budynek bramny i rekonstrukcja muru obwodowego z gankiem. ( fot. P. Skucha, kwiecień 2012 r.)
( fot. P. Skucha, kwiecień 2012 r.)
Replika renesansowego portalu i mozaika wątków materiałowych w sieni przed wejściem do części mieszkalnej. Widoczny wątek mieszany ściany historycznej, współczesne ceglane sklepienie łuku oraz betonowy strop. Surowy beton dobrze koresponduje i kontrastuje z tkanką historyczną co sprawia że odrestaurowana architektura sama o sobie opowiada i sama się tłumaczy. Moim zdaniem estetyka wykonania, materiał i jakość współczesnych ścian ceramicznych pozostawiają sobie wiele do życzenia ale aby uczciwie to ocenić wypada poczekać na efekt końcowy. ( fot. P. Skucha, kwiecień 2012 r.)
Po wewnętrznej stronie muru obwodowego wprowadzono drewniany ganek, obecny na rysunkach rekonstrukcji zamku opracowanych przez prof. J. Bogdanowskiego. ( fot. P. Skucha, kwiecień 2012 r.)
Praktyczna, tania i estetyczna poręcz zastosowana w klatce schodowej. ( fot. P. Skucha, kwiecień 2012 r.)
Zabytkowy drzewostan w parku krajobrazowym u stóp wzgórza zamkowego. ( fot. P. Skucha, kwiecień 2012 r.)
wtorek, 03 kwietnia 2012
Wiadukt drogowy na Al. Waszyngtona nazywany potocznie Diabelskim Mostem stanowi jedno z pierwszych bezkolizyjnych skrzyżowań dróg na terenie miasta. Zabytkowy obiekt inżynierski powstał pomiędzy 1855 a 1870 r. na skrzyżowaniu drogi prowadzącej do Fortu 2 Kościuszko ( dzisiaj Al. Waszyngtona) z drogą rokadową łączącą powstałe w latach 50 – tych XIX w. szańce polowe. Nowoczesne na owe czasy rozwiązanie komunikacyjne umożliwiało bezkolizyjne ruchy wojsk i zaopatrzenia. Nasyp drogi fortecznej posiada w tym miejscu wysokość 4 m Budowla powstała w formie sklepionego ceglanego przęsła opartego na przyczółkach wymurowanych z ciosów wapiennych. Elewacje wiaduktu wieńczą ceglane balustrady z charakterystycznymi ozdobnymi arkadami. W ostatnich latach stan techniczny zabytku ulegał znacznemu pogorszeniu. Głównym czynnikiem negatywnie wpływającym na kondycję wiaduktu była wilgoć przenikająca do struktury sklepienia z nawierzchni drogi fortecznej. Woda spływająca Al. Waszyngtona gromadziła się po wewnętrznej stronie balustrad, skąd wnikała w głąb historycznych murów powodując wypłukiwanie spoin, wysolenia i w efekcie erozję cegieł. Elewacje przęsła zostały podczas wcześniejszych prac renowacyjnych wtórnie otynkowane, a penetrująca wilgoć doprowadziła do odspoinowania warstwy tynku i uszkodzeń lica ceramicznego. Ostatnio wiadukt poddano kompleksowej renowacji. W wyniku prac budowle osuszono, zdjęto zniszczony wtórny tynk, uzupełniono spoiny, wymieniono i uzupełniono uszkodzone elementy lica murów, oczyszczono powierzchnię ścian oraz rozwiązano odprowadzenie wody opadowej z nawierzchni Al. Waszyngtona. Wprowadzono także nowe nawierzchnie w ciągu ul. Malczewskiego i Al. Waszyngtona. Pierwotnie nawierzchnie dróg fortecznych stanowił zazwyczaj tłuczeń wapienny, uzupełniany miejscami gruzem ceglanym. W przypadku Diabelskiego Mostu rekonstrukcja dawnych nawierzchni byłaby oczywiście niepraktyczna, dlatego zdecydowano się na zastosowanie trwałej granitowej kostki brukowej o odcieniu jasnym pod wiaduktem oraz porfirowej, czerwonej (nawiązującej do ceglanych balustrad) na nawierzchni przęsła. Woda opadowa z odwodnienia liniowego odprowadzana jest przy pomocy korytek wybrukowanych drobną granitową kostką. Być może ten zabieg w jakiś sposób nawiązuje do historycznego układu odwodnienia wiaduktu, ale nasuwa się pytanie o trwałość takich korytek, która zależy przede wszystkim od stabilności gruntu na stokach nasypu. Moim zdaniem niezbyt szczęśliwie koresponduje połączenie asfaltu, czarnej kratki odwodnienia liniowego, czerwono – fioletowej kostki brukowej, muru ceglanego i ciemnozielonej kolorystyki małej architektury, z tym, że to poniekąd wypadkowa ogólnych warunków miejsca.
"Diabelski Most" - widok od strony południowej. ( fot. P. Skucha, kwiecień 2012 r.)
Sklepienie przęsła i wieńcząca je ceglana balustrada z charakterystycznymi arkadami. ( fot. P. Skucha, kwiecień 2012 r.)
wtorek, 27 marca 2012
Przedstawiam kilka zdjęć dokumentujących relikty tradycyjnej małomiasteczkowej zabudowy drewnianej w Nowym Brzesku ( województwo małopolskie ). W krajobrazie miasteczka (prawa miejskie przywrócone w 2011r.) dominują murowane domy jednorodzinne, wybudowane po II wojnie światowej, szczególnie budynki z lat 70 – tych o typowych dla tego okresu prostopadłościennych bryłach. W ostatnich latach na tereny położone na wschód od Krakowa intensywnie wkracza architektura współczesnych domów jednorodzinnych z pastelową kolorystyką fasad, mozaiką tynków elewacyjnych i rozmaitymi fakturami pokryć dachowych. Rozwój budownictwa mieszkaniowego w strefie oddziaływania kombinatu metalurgicznego w Nowej Hucie jest z pewnością spowodowany atrakcyjnymi cenami działek, ale także ogólną koniunkturą oraz faktem ograniczenia produkcji stali i tym samym mniejszą uciążliwością przemysłu. Dawne wsie położone w zlikwidowanej w 2005 r. strefie ochronnej wokół kombinatu w okresie prosperity huty zamieniły się w naturalny skansen tradycyjnej architektury drewnianej. Aktualnie stare chałupy oraz towarzyszące im zabudowania gospodarcze znikają w błyskawicznym tempie, ustępując miejsca podmiejskim willom. Nowe Brzesko znajduje się poza dawną strefą, a historyczne chałupy występują tam rzadziej. Tym bardziej warto zwrócić uwagę na ostatnie zabytki świadczące o przeszłości miasteczka.
Chyląca się fasada domu w centralnej części Nowego Brzeska - relikt historycznej zabudowy małomiasteczkowej. Uwagę zwracają ozdobne nadokienniki - detal charakteryzujący niegdyś tutejszą architekturę. (fot. P. Skucha, 2011 r. )
Kolejny historyczny budynek z fasadą oszalowaną deskami, białą stolarką okienną i nadokiennikami nadającymi wyraz elewacji. (fot. P. Skucha, 2011 r.)
Przypadkowo napotkany stary dom o konstrukcji zrębowej.( fot. P. Skucha, 2011 r.)
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Temat dawnej zajezdni tramwajowej przy ul. Wawrzyńca pojawił się już kiedyś na lamach niniejszego „portalu”. Wówczas został przedstawiony budynek hali K – jako przykład zapomnianego i porzuconego zabytku techniki o niebagatelnej wartości architektonicznej. Od tamtej pory minęło już kilka lat, a w tym czasie przy ul Wawrzyńca zaszły poważne i pozytywne zmiany. Aktualnie dobiega końca remont rzeczonego budynku, o czym wkrótce z pewnością tutaj napiszę. Tymczasem przenieśmy się na południową stronę ulicy, do Muzeum Inżynierii Miejskiej obejmującego większą część kwartału dawnej zajezdni. Postępujące etapowo od 2000 r. prace remontowe doprowadziły do kompleksowego zrewaloryzowania zabytkowego zespołu, który stał się znakomitym i autentycznym tłem dla ekspozycji dotyczącej dziejów inżynierii miasta. Dzięki pracom rewaloryzacyjnym przestrzeń starej zajezdni odzyskała swą godność i stała się wizytówką krakowskich zabytków techniki.
W przestrzeni zrewaloryzowanego kwartału udało się uzyskać trudno osiągalny efekt harmonii wątku historycznego z nowoczesnym. Płynnie przeplatają się tutaj rozmaite faktury nawierzchni i elewacji. Współczesna mozaika materiałów nawiązuje do charakteru historycznych nawarstwień typowych dla kompleksów post przemysłowych z przełomu XIX i XX w. gdzie na przecerowane tło ceglanych ścian nakładał się obraz różnorodnych bruków. Kompozycję płaszczyzn łamią elementy małej architektury - żeliwne kinkiety, słupy latarni i włazy kanalizacji. Całość uzupełniają cieszące oko skorodowane artefakty - zardzewiałe szyny i części starych maszyn. O współczesności świadczą pojedyncze ale wymowne detale jak nowoczesne przeszklenia i elementy iluminacji. Budynek E - dawna kuźnia zajezdni tramwaju konnego. Jeden z zaledwie kilku budynków o konstrukcji szachulcowej w Krakowie. (fot. P. Skucha, lipiec 2011r.)
Umiejętnie wkomponowany w historyczną tkankę nowoczesny blok pracowni konserwacji zabytków. (fot. P. Skucha, lipiec 2011r.)
Zrewaloryzowana Hala F mieści ekspozycję historycznego taboru. Zrekonstruowane historyczne tramwaje są okolicznościowo uruchamiane a w okresie letnim kursują w ramach Krakowskiej Linii Muzealnej.(fot. P. Skucha, 2011r.)
Bezpieczna, miękka nawierzchnia na stanowisku interaktywnych urządzeń edukacyjnych w obrębie zrewaloryzowanego zespołu starej zajezdni w Muzeum Inżynierii Miejskiej. (fot. P. Skucha, 2011r.)
Widok na helę E z perspektywy dziedzińca muzealnego. Widoczne elementy nowoczesnej architektury, które doskonale korespondują ze zrewaloryzowaną zabudową historyczną. (fot. P. Skucha, 2011r.)
Widok na dziedziniec muzealny. (fot. P. Skucha, 2011r.)
(fot. P. Skucha, 2011r.)
(fot. P. Skucha, 2011r.)
Przestrzeń pomiędzy budynkiem E i halą F. (fot. P. Skucha, 2011r.) Więcej informacji na stronie: http://www.mimk.com.pl/czytaj/rewaloryzacja-zajezdni-tramwajowej-mrpo/28.html
piątek, 30 grudnia 2011
Ze względu na zachowany duży zespół tradycyjnego budownictwa ludowego Chochołów nazywany jest „perłą Podhala”. Historyczna architektura oraz układ zabudowy szczęśliwie przetrwały do naszych czasów, cudownie obroniwszy się przed wpływami panujących w czasach PRL-u trendów. Drewniana i zabytkowa pozostała centralna i zarazem najstarsza część wsi. Po II wojnie światowej, szczególnie w latach 70 – tych i 80 – tych układ drewnianych budynków obrósł luźną tkanką monstrualnych, murowanych domów, których charakter i proporcje nijak się mają do tradycyjnego, podhalańskiego stylu. Oczywiście, podobnie jak w innych rejonach Podhala wśród agresywnej współczesnej zabudowy zachowały się pojedyncze tradycyjne budynki, które jednak giną w lesie kilkukondygnacyjnych domów wczasowych. W starym Chochołowie zdecydowanie dominują drewniane chałupy, tworząc niepowtarzalny żywy skansen podhalańskiej zabudowy. Można sądzić, że fakt kompleksowego zachowania historycznego zespołu wynika poniekąd z położenia wsi na uboczu. Tutaj wyraźnie mniej inwestowano a jeśli już to inaczej. Góralom z Chochołowa nie można odmówić też przywiązania do tradycji. Mieszkańcy dbają o należyte utrzymanie swoich sędziwych chat i są zwyczajnie dumni ze swych zabytków. Uwidacznia się to w dosyć oryginalnym sposobie pielęgnowania drewnianych ścian. Otóż przed najważniejszymi świętami, a szczególnie przed Świętami Wielkanocnymi, gospodarze myją drewniane belki wodą z mydłem. W efekcie drewno przybiera charakterystyczny jasny odcień. W przypadku chałup nadbudowanych, gospodarze przeważnie myją ściany tylko na wysokości parteru – w zasięgu ręki. Dlatego w niektórych domach ściany pięter, poddaszy i lukarn są wyraźnie ciemniejsze. Ów rezerwat reprezentuje typ zabudowy ulicowej. Budynki zwrócone są ścianami szczytowymi do drogi. Chałupy posiadają konstrukcję wieńcową z wiązaniami węgłów na obłap. Charakterystyczne są dachy przyczółkowe, w większości kryte tradycyjnym gontem. W przypadku niektórych chat gont zastąpiono blachą, a nawet płytami eternitowymi. Większość zabudowań pochodzi z pierwszej połowy XIX wieku. Na uwagę zasługuje dom nr 24, nazywany „chałupą z jednej jedli”. Według przekazów elewację wybudowano z grubych belek pochodzących z pnia jednej grubej jodły. W chałupie pochodzącej z XVIII wieku, pod adresem Chochołów 75 mieści się Muzeum Powstania Chochołowskiego – oddział Muzeum Tatrzańskiego. XIX - wieczne drewniane budynki są tutaj wciąż użytkowane zgodnie ze swoim przeznaczeniem. W niektórych domach funkcjonują współczesne punkty usługowe, w tym nawet apteka.
Zabudowa starej części Chochołowa jest dosyć gęsta. Przez wieś przebiega dosyć ruchliwa trasa łącząca Jabłonkę i Czarny Dunajec z Zakopanem. Pomiędzy drewnianymi chałupami z hukiem pędzą samochody, a wśród nich głośne tiry. Jest to uciążliwe tym bardziej, że pomiędzy liniami zabudowy pozostaje stosunkowo niewiele miejsca, a chodnik znajduje się tylko po zachodniej stronie ulicy. Rozpędzone pojazdy rozchlapują na boki błoto i roztopiony śnieg zanieczyszczając przy okazji elewacje budynków. Niektórzy gospodarze zdecydowali się zabezpieczyć drewniane ściany chałup płachtami folii. Nie wygląda to wcale dobrze i choć zabieg ten służy zabezpieczeniu drewnianych ścian to jednak znacznie pogarsza wizerunek estetyczny zabytków. Uważam, że poważnym problemem zabytkowego Chochołowa jest właśnie uciążliwy ruch samochodów, który z pewnością przeszkadza mieszkańcom, powoduje zagrożenie dla przechodniów, odstrasza turystów i uniemożliwia swobodne podziwianie zabytkowej architektury. W przestrzeń drewnianej wsi wdzierają się także pojedyncze nieestetyczne szyldy reklamowe. To oczywiste, że w aktualnych okolicznościach wyeliminowanie z zabytkowej przestrzeni wszystkich elementów infrastruktury technicznej i drogowej jest niemożliwe, jednak można starać się te elementy w miarę możliwości ukryć. Szyld reklamowy jeśli już musi być, to wcale nie musi straszyć. Argument że „tam przecież normalnie mieszkają ludzie” nie bardzo do mnie przemawia. To kwestia priorytetów. Uważam, że jeśli społeczność Chochołowa stawia na turystykę i dostrzega dużą wartość zabytkowego układu wsi to odpowiednie utrzymanie krajobrazu zabytkowej przestrzeni nie powinno być trudne. W Europie zachodniej widziałem o wiele większe zespoły urbanistyczne doprowadzone pod tym względem do perfekcji. Stary Chochołów nie jest rozległy. ”Na oko” to zaledwie czterysta metrów zabudowy wzdłuż ulicy. Moim zdaniem naprawdę niewiele potrzeba, aby z drewnianego centrum Chochołowa uczynić jeszcze bardziej atrakcyjną atrakcję. Duża część chochołowskich chałup figuruje w rejestrze zabytków. Jedyny zachowany w tak dużej skali na Podhalu, zespół historycznej zabudowy drewnianej jest także objęty patronatem UNESCO.
( fot. P. Skucha, grudzień 2011 r. )
niedziela, 25 grudnia 2011
Deficyt czasu powoduje, że od kilku miesięcy zaniedbuję zabytkowo.blox.pl. To oczywiście nie oznacza braku aktywności na polu eksploracji zabytków. Zapewniam, że pasja się rozwija, a konsekwencja w działaniu przynosi efekty. Temat, któremu poświęcony jest niniejszy blog jest bardzo szeroki. Profesjonalne i rzetelne ogarnięcie rozległego zakresu przedmiotowej tematyki jest niemożliwe. Ta sytuacja naturalnie wymusza skupienie się na konkretnych i najbardziej frapujących wątkach. Nie ukrywam, że najwięcej uwagi poświęciłem zabytkom techniki i architektury obronnej, a w szczególności zabytkowej inżynierii i architekturze kolejowej oraz zabytkom młynarstwa wodnego. Dlatego przewiduję, że blog będzie przede wszystkim poświęcony tym dziedzinom. Sądząc po odzewie na dotychczas opublikowany materiał, zauważam, że dużym zainteresowaniem cieszy się także tradycyjne budownictwo drewniane, a przede wszystkim stare chałupy. Jest to temat pozornie popularny, ale tak naprawdę wciąż bardzo słabo opisany. W związku z tym obiecuję, że dokumentując odnalezione budynki nie omieszkam umieszczać tutaj ich zdjęć opatrzonych tak jak dotąd krótkim komentarzem. Powiększający się zasób materiałów dopinguje do opracowania monografii książkowej. Sytuacja powoli do tego dojrzewa. Póki co regularnie powstają teksty na temat historycznych obiektów kolejowych w Małopolsce. Część z nich jest publikowana w miesięczniku społeczno – kulturalnym „Kraków”, do lektury którego zachęcam. Otrzymuję regularnie maile z informacjami o rozmaitych obiektach, zapytania a nawet telefony od osób zatroskanych o los wartościowych i historycznych budynków. Przepraszam wszystkich, którym nie odpowiedziałem ale zwyczajnie brakuje na to czasu. Z tego samego powodu to co tutaj zamieszczam to tylko niewielka część rezultatów eksploracji i wypraw terenowych. Zabytkowo.blox.pl zaledwie sygnalizuje temat i inspiruje do samodzielnych poszukiwań. Tym razem proponuję spojrzeć na wspaniały i wciąż czynny zabytek młynarstwa – młyn wodny w Ratajowie pod Słomnikami. Obiekt zasilany jest wodą ze Szreniawy. Jej aktualne koryto stanowiło kiedyś kanał młynówki odgałęziający się od głównego nurtu rzeki. Czterokondygnacyjna część ceglana powstała w 1904 r. natomiast trzykondygnacyjny drewniany budynek o konstrukcji słupowej pochodzi z lat 30 – tych XX wieku. Przylegająca do starego młyna komora turbinowa była kilkakrotnie przebudowywana. Jej obecny kształt to efekt współczesnych modernizacji. Stawidło i komora betonowe. Przy śluzie współczesna betonowa przepławka dla ryb. Młyn funkcjonuje jako wodno – elektryczny. Jest wyposażony w pionową turbinę Francisa wyprodukowaną w firmie Kryżela i Wojakowskiego w Radomsku. Konstrukcja śluzy oparta na stalowej kratownicy posiada trzy zasuwy. Woda spada na turbinę z wysokości 3,5 m. Wewnątrz zachowało się oryginalne historyczne wyposażenie: mlewnik prod. St. Weigla z Łodzi oraz maszyny czyszczące. Młyn charakteryzuje się wyjątkowo piękną i proporcjonalną architekturą typową dla obiektów przemysłowych z pierwszej połowy XX w. Ceglane elewacje starszej części doskonale korespondują z typową dla lat 30 – tych sylwetką budynku drewnianego. Bryła budynków nie ulegała przebudowom. Istotnym atutem jest fakt, że młyn pozostaje wciąż czynny.
(fot. P. Skucha)
(fot. P. Skucha)
(fot. P. Skucha)
czwartek, 10 listopada 2011
sobota, 05 listopada 2011
(fot. P. Skucha, listopad 2011 r.)
Zdjęcie przedstawia opuszczoną chałupę w Kamionce pod Kozłowem ( Woj. Małopolskie ). Ktoś mógłby zarzucić, że publikuję zdjęcia budynków o miernej wartości architektoniczno – kulturowej, a wszystko co drewniane i wyglądające na stare klasyfikuję przesadnie jako zabytkowe. Być może czasami tak jest, ale trudno przejść obojętnie obok takich pomników historii. Tradycyjna drewniana architektura znika obecnie w błyskawicznym tempie. O ile np. zabytki architektury obronnej czy sakralnej przyciągają uwagę i są zewsząd dokumentowane oraz opisywane, to zwykłe drewniane chałupy odchodzą na zawsze, zapomniane i niedostrzegane. |