Blog ma na celu popularyzację zagadnień związanych z zabytkową architekturą, krajobrazem kulturowym i problematyką ochrony, konserwacji oraz adaptacji obiektów zabytkowych.
O autorze
Zakładki:
KONTAKT: Piotr Skucha, e-mail: pskucha@wp.pl
Kopiowanie, publikowanie i wykorzystywanie treści zamieszczonych na niniejszym blogu bez wcześniejszej konsultacji z jego autorem jest absolutnie zabronione!
Kopiowanie zdjęć lub ich fragmentów bez zgody autora jest zabronione. USTAWA z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
ARCHITEKTURA MILITARIS:
CZASOPISMA:
DEFINICJE:
INSTYTUCJE:
KONSERWACJA ZABYTKÓW
PARKI KULTUROWE:
SKANSENY I MUZEA:
STRONY O ZABYTKACH:
STRONY PRZYJACIÓŁ I INNE GODNE POLECENIA:
URZĘDY:
WYBITNE POSTACIE:
ZABYTKI TECHNIKI:
ZABYTKOWA KOLEJ:
czwartek, 30 września 2010

24 września nastąpiło długo oczekiwane otwarcie ekspozycji  w podziemiach pod płytą Rynku Głównego pt: „Śladami europejskiej tożsamości Krakowa”. Sprawa „przekopania” podziemi Rynku wzbudzała  wiele kontrowersji. Początkowo sceptycy wyrażali obawy przed zbyt pochopnym naruszaniem warstw, które stanowią znakomity preparat historii oraz niewskazaną ingerencją budowlaną w obrębie zabytkowego układu urbanistycznego. Na etapie realizacji kontrowersje wzbudzały pomysły projektantów. Przyznam, że na udostępnienie wystawy czekałem z ogromną niecierpliwością. Poniżej zamieszczam krótką refleksję na temat tego co zobaczyłem pod Rynkiem.

Muzea multimedialne stały się w ostatnich latach bardzo popularne. Klasyczne ekspozycje gdzie w przestronnych „klasztornych” salach mieściły się jedynie wypełnione eksponatami gabloty odeszły w cień, na rzecz błyskotliwych w pełni skomputeryzowanych i  interaktywnych wystaw. Raz wychodzi to lepiej, innym razem gorzej. Przykładem świetnego nowoczesnego i bardzo dobrze zorganizowanego muzeum jest niewątpliwie Muzeum Powstania Warszawskiego, gdzie nowoczesna obsługa doskonale koresponduje z autentycznym wnętrzem i rekwizytami. Podobnie jest w Tyskim Muzeum Piwowarstwa,  Muzeum Browaru w Żywcu, czy w Fabryce Schindlera na niedawno otwartej wystawie pt: „Kraków – czas okupacji 1939 – 1945”. Natomiast fatalne wrażenie zrobiła na mnie aranżacja Aquarium przy ul. Sebastiana w Krakowie  – powstałego w miejscu wiekowej, mocno zakurzonej ale arcy ciekawej i bardzo pouczającej wystawy Muzeum Przyrodniczego PAN. Cóż… sztuczne rośliny, żywe małpy  w klatce umieszczonej w zamkniętym pomieszczeniu, pstrokacizna i kicz wygrały z bardzo bogatą i interesującą krajową przyrodą.

Wiedząc, że w podziemiach Rynku jest przygotowywana „nowoczesna” ekspozycja obawiałem się z jednej strony najgorszego ale z drugiej wierzyłem, że autentyczne odkopane po setkach lat ruiny same się obronią stanowiąc przeciwwagę dla pop kulturowego monstrum. Oczekiwanie na otwarcie wystawy mijało w atmosferze objawiających się w mediach kontrowersji.

Miałem też na uwadze znaną oraz bliską mi książkę prof. Andrzeja Kadłuczki – autora projektu muzeum pod Rynkiem Głównym pt: „Ochrona zabytków architektury – zarys doktryn i teorii”. W jej treści wyczuwalna jest fachowość, wrażliwość i duża fascynacja ideą „rezerwatów architektonicznych”, które mnie także niezwykle frapują. To zapowiadało, że obawy mogą okazać się niepotrzebne.

Nie będę tutaj opisywał samej wystawy punkt po punkcie. Na ten temat pojawiło się w ostatnich dniach wiele informacji w mediach. Zresztą nie miałem czasu zapoznać się z jej treścią wnikliwie. Z pewnością będę to miejsce odwiedzał i przy kolejnych okazjach  nasuną się nowe spostrzeżenia. Napisze ogólnie i obrazowo, że:

Dokonano rzeczy z pewnością wielkiej. Udało się odkryć, zbadać i wyeksponować głębokie warstwy archeologiczne zalegające pod jedną z najistotniejszych pod względem historycznym przestrzeni w kraju i w tej części kontynentu. Inwestycja odbyła się w następstwie rozległych prac rewitalizacyjnych dotyczących powierzchni całego Rynku co sprawia, że była jednym z największych i najważniejszych przedsięwzięć budowlanych prowadzonych na obiektach zabytkowych w ostatnich latach. To co było ukryte pod płytą Rynku prędzej czy później musiało ujrzeć światło dzienne. Odkryte relikty zostały osuszone i zabezpieczone. Sama aranżacja muzeum to odrębny i w zasadzie tymczasowy problem.

Ekspozycja przedstawia  wzniesione z ciosów wapiennych  mury kramów bogatych, zachowane fragmenty drewnianych budynków, nawierzchni ulic, krawężników, systemu średniowiecznego wodociągu. Wprowadzono rekonstrukcję kuźni, fragmentu cmentarza  z ziemnymi mogiłami,. Jest też rekonstrukcja kramu handlowego wykonana na podstawie znalezionych szczątków a także instalacji wodociągowych z drewnianą studzienką. W gablotach znajdują się odnalezione przedmioty, m.in. biżuteria, ceramika a nawet czaszka ludzka z charakterystycznym śladem trepanacji.

Uwagę przyciąga duża makieta średniowiecznego Krakowa z typową dla tego okresu zabudową drewnianą i górującymi nad miastem wyniosłymi bryłami kościołów.

Związek miasta z Europą obrazuje diorama przedstawiająca w sposób schematyczny przebieg głównych szlaków handlowych na obszarze kontynentu z istotnym węzłem właśnie w Krakowie

W sensie architektonicznym wystawa jest poligonem nowoczesnych technologii muzealnych, mozaiką materiałów i faktur. Nie brakuje brukowych nawierzchni, ceglanych ścian, stalowych okładzin, gablot, drewnianych belek, wyniosłych grzbietów tzw. „świadków historii”, świateł, ekranów, monitorów, głośników itd…Wszystko miesza się i wiruje na wbrew pozorom stosunkowo niewielkiej powierzchni. Mankamentem jest zastosowanie tzw. sufitu napinanego. W jego błyszczącej fakturze odbija się światło i cienie murów powodując widma a tym samym zaburzenie skali elementów eksponowanych. Sufit znajduje się na różnej wysokości, momentami dosyć nisko  tak, że osoba o średnim wzroście bez problemu dotknie ręką jego miękkiej powierzchni przypominającej olbrzymią płachtę czarnej folii budowlanej.

Zwraca uwagę przeszklona konstrukcja fontanny i przeszklenia nawierzchni rynku wokół niej. Nad merytoryką dominują efekty specjalne: wizualizacje, odgłosy, ekran parowy itp…

Osobiście uważam, że ekspozycji odkryć archeologicznych i rezerwatów historycznej architektury  powinien towarzyszyć spokój. Wnętrze powinno nastrajać do zadumy, kontemplacji historii, sprzyjać skupieniu. Materia historyczna powinna być widoczna i w sposób klarowny oddzielona od współczesnej. Uważam, że wszystkie współczesne elementy  powinny stanowić tylko tło, niezbędne opisy i zabezpieczenia. Wyobrażam sobie podświetlone mury z ciosów wapiennych ostro odcinające się od ginącej w czeluściach i zupełnie niezauważalnej faktury betonowych ścian osłonowych. Neutralny betonowy pomost ze szklaną balustradą, dyskretnie przenikający nad zabytkowymi nawierzchniami, ścianami fundamentowymi i drewnianymi podwalinami średniowiecznych chałup. Taka jest właśnie rewelacyjna wystawa „Wawel zaginiony”, którą przed laty z pasją odwiedzałem nawet co tydzień. Wystawa pod Rynkiem jest inna. Panuje tam nastrój dobrej zabawy. Dla najmłodszych zwiedzających to prawdziwa uczta niczym nie przypominająca nudnych wycieczek do standardowych muzeów.

Na wystawie brakuje dużego i wyraźnego przekroju warstw archeologicznych obrazujących kompleksowo podnoszenie się poziomu Rynku. W prawdzie coś podobnego istnieje już w obrębie rezerwatu pod kościołem św. Wojciecha ale tamta ekspozycja pozostaje niestety zamknięta na głucho i niedostępna dla zwiedzających.

Zdjęcia poniżej przedstawiają eksponowane  relikty średniowiecznej architektury i infrastruktury. Fot. P. Skucha, wrzesień 2010 r.

Rynek Główny, podziemia, wystawa

Rynek Główny, podziemia, wystawa

 

Rynek Główny, podziemia, wystawa

 

Rynek Główny, podziemia, wystawa

 

Rynek Główny, podziemia, wystawa

 

Rynek Główny, podziemia, wystawa

Rynek Główny, podziemia, wystawa

 

piątek, 24 września 2010

Niniejszy wpis dotyczy bardzo skromnego i zazwyczaj niedostrzeganego detalu występującego w historycznej architekturze – maculców. Są to niewielkie czworokątne otwory będące pozostałością w murze po poziomych belkach rusztowań. Maculce przeważnie występują w ceglanej architekturze gotyckiej,  tam gdzie stosowano wysokie rusztowania. Świadczą o technologii ówczesnej budowy, dają wyobrażenie o rozpiętości rusztowań, profilach belek konstrukcyjnych, a przede wszystkim stanowią wbrew pozorom cenny akcent charakteryzujący średniowieczne budownictwo. Niestety na przestrzeni dziejów podczas remontów budynków maculce często zamurowywano. Postrzegano je jako zupełnie bezużyteczne i przypadkowe otwory, ułatwiające  oraz przyśpieszające proces erozji ceglanych elewacji. W XX w. maculce okazały się także znakomitymi kryjówkami a także miejscami gniazdowania miejskich gołębi i pustułek. W efekcie szlachetna ceglana elewacja  pokrywała się odrażającą warstwą białej substancji zawierającej kwas fosforowy atakujący i niszczący substancję budowlaną. Tymczasem według prawidłowych wskazań konserwatorskich, otwory po belkach rusztowaniowych powinno się chronić i zabezpieczać, traktując je jako integralny element historycznej architektury. Sposobem na zabezpieczenie maculców przed gołębiami jest zamurowanie otworu na sucho przy pomocy cegieł lub ich kawałków.

Baszta Sandomierska, Wawel, maculce

Maculce widoczne w murach Baszty Sandomierskiej na Wawelu. ( fot. P. Skucha, wrzesień 2010 r.)

Baszta Sandomierska, Wawel, maculce

Baszta Sandomierska na Wawelu. ( fot. P. Skucha, wrzesień 2010 r.)

Baszta Senatorska, Wawel, maculce

Maculce widoczne w murach Baszty Senatorskiej na Wawelu. ( fot. P. Skucha, wrzesień 2010 r.)

Kościół św. Piotra i Pawła

Maculce "zamurowane" cegłami na sucho w południowej elewacji transeptu kościoła Jezuitów św. Piotra i Pawła w Krakowie. ( fot. P. Skucha, wrzesień 2010 r.)

Kościół św. Piotra i PawłaPołudniowa elewacja transeptu kościoła św. Piotra i Pawła w Krakowie. ( fot. P. Skucha, wrzesień 2010 r.)

poniedziałek, 06 września 2010

Zamek w Bodzentynie powstał w połowie XIV w. z inicjatywy biskupa Bodzętego, który w 1355 r. przeniósł tu siedzibę dworu myśliwskiego z pobliskiego Tarczka. Na wzgórzu górującym nad doliną Psarki powstała wówczas budowla drewniana. Przed 1380 r. następca Bodzętego, biskup Florian z Mokrska wybudował gotycki zamek murowany - lokalną rezydencję biskupów krakowskich. W tym okresie średniowieczny Bodzentyn otoczono murami obronnymi, a zamek włączono w ich obwód. Według źródeł 19 czerwca 1410 r. na bodzentyńskim zamku gościł król Władysław Jagiełło. W 1413 r. miasto nawiedził pożar. W ramach odbudowy zniszczeń podjęto też kolejną przebudowę zamku. Wówczas w północnej części założenia dobudowano skrzydło mieszkalne. W XV w. z inicjatywy Fryderyka Jagiellończyka dobudowano skrzydło wschodnie. W XVI w. kolejni biskupi kontynuowali dzieło rozbudowy. W efekcie pod koniec XVI w. zamek przekształcono w kunsztowną rezydencję renesansową. W 1581 r. pracami budowlanymi kierował włoski architekt Jan Balcer. W XVII w. wybudowano skrzydło południowe. Ostatecznie w 1691 r. budowli nadano styl barokowy. Późniejsze prace polegały już na wykonywaniu doraźnych zabezpieczeń i remontów. W XVIII w. przy pracach wykończeniowych i zdobniczych pracował znany architekt Jan Fontana. W 1789 r. zamek w Bodzentynie przejęło państwo. Początkowo zamek był opuszczony następnie urządzono w jego wnętrzach spichlerz i szpital wojskowy, który funkcjonował do 1814 r . Później dawna rezydencja była już tylko niszczejącym pustostanem, choć w lepiej zachowanych i bardziej reprezentacyjnych wnętrzach okoliczna ludność urządzała zabawy. Stan techniczny niezabezpieczonych murów stale się pogarszał. Dodatkowo, mieszkańcy Bodzentyna zaczęli pozyskiwać z zamku budulec. W ciągu kilkudziesięciu lat opuszczony zamek zamienił się w regularną ruinę, którą w 1902 r. uznano za zabytek podlegający ochronie.

Z niegdyś świetnego zamku w Bodzentynie do dzisiaj pozostała malownicza i nad wyraz romantyczna ruina. Z układu ocalałych murów wynika plan dawnego budynku. Zachowane są fragmenty elewacji, z których odczytać można ilość kondygnacji, konstrukcję nieizachowanych  stropów i styl architektoniczny.  Czytelny jest obrys budynku, układ dziedzińca i dojazd. Od strony południowej zachował się kamienny, ozdobny portal bramy. Cennym detalem są zachowane na elewacjach herby: Ślepowron biskupa Krasińskiego i herb Nałęcz biskupa Jana Małachowskiego.

W pryzmach ziemi i gruzu, u stóp zamkowego wzgórza, jak również w obrebie samych ruin z pewnością zachowały się szczątki detali architektonicznych: gzymsów, attyk, ozdobnych portali czy kafli. Dobrym pomysłem byłoby w przyszłości wyeksponowanie w ruinach potencjalnych znalezisk  o ile takowe zostaną kiedyś w ogóle odkryte. Smutny los spotkał także średnioweiczne mury obronne Bodzentyna. Ich ostatni zachowany fragment zarasta dzika zieleń umożliwiając "burzymurkom" pozyskiwanie kamienia na budowę podwórkowej infrastruktury.

Zabytek utrzymany w stanie trwałej ruiny figuruje wraz z otaczającym parkiem – zwierzyńcem w rejestrze zabytków województwa świętokrzyskiego nr. rej.: A.217/1-4 z 15.02.1967 i z 17.02.1957

Bodzentyn, zamek, ruinaZamek w Bodzentynie. ( fot. P. Skucha, sierpień 2010 r.)

Bodzentyn, zamek, ruinaZamek w Bodzentynie. ( fot. P. Skucha, sierpień 2010 r.)

Bodzentyn, zamek, ruinaZamek w Bodzentynie. ( fot. P. Skucha, sierpień 2010 r.)

Bodzentyn, zamek, ruina

Zamek w Bodzentynie. ( fot. P. Skucha, sierpień 2010 r.)

Bodzentyn, zamek, ruinaZamek w Bodzentynie. ( fot. P. Skucha, sierpień 2010 r.)

Bodzentyn, zamek, ruina

Zamek w Bodzentynie. ( fot. P. Skucha, sierpień 2010 r.)

Bodzentyn, zamek, ruina

Zamek w Bodzentynie. ( fot. P. Skucha, sierpień 2010 r.)